Rozdział pierwszy



Zawsze wiedziałam, że nadejdzie taki dzień, kiedy Logan wpadnie w tarapaty, z których nie będę umiała go wyciągnąć. Przyłożyłam rękę do zimnej powierzchni ściany i zagryzłam wewnętrzną stronę policzków. Chłopak siedział na samym środku sofy, a na przeciwko niego znajdowali się moi rodzice. Nie musiałam widzieć ich twarzy, po prostu wiedziałam, że tata jest po prostu wściekły, a mama rozczarowana. Nasłuchiwałam tego co mówią.
- Nie możesz tu zostać, - usłyszałam głos swojego taty, - mogłeś zabić tego chłopaka!
Na samą myśl, że Logan pozbawia kogoś życia poczułam nieprzyjemne dreszcze. On nigdy nie był grzeczny, jego wybuchowy charakter często wpędzał go w różnego rodzaju kłopoty. Od dawna przeczuwałam, że ten moment nadejdzie. Mój brat tak pobił jakiegoś chłopaka, że ten wylądował w szpitalu. Nie wiedziałam jak mu pomóc, nie potrafiłam nawet na niego spojrzeć, szczerze mówiąc od momentu, gdy wszystkiego się dowiedziałam zaczęłam się go trochę bać, choć doskonale wiem, że Logan nigdy nie podniesie na mnie ręki.
- Ale nie zabiłem! - odparł głośno zaciskając przy tym mocno pięści. Odetchnął głośno kręcąc przy tym głową. - Pozwólcie mi zostać - powiedział patrząc wprost na mamę, jakby szukał w niej oparcia. Wiedział przecież, że w przeciwieństwie do naszego ojca była słaba i łatwo było ją przekonać do różnych rzeczy. Założyłam kosmyk brązowych włosów za ucho.
- Pozwą cię Logan - zawyła mama chowając twarz w dłoniach, przecierała co chwilę załzawione oczy i przykładała chusteczkę do nosa. - Co jeśli pójdziesz siedzieć?
- Nie pójdę - jego głos był nieco rozbawiony, przez co miałam ochotę mu przyłożyć. Rozumiem, że ma zupełnie gdzieś tego chłopaka i to co mu zrobił, ale do cholery jasnej, czy on nie słyszał, że rodzice chcą go wyrzucić z domu? Powinien chociaż udawać skruchę!
- Skąd ta pewność?
Logan oblizał usta i uniósł dumnie głowę.
- Bo, jeśli mnie pozwie umrze.
Zapadła zupełna cisza. Mój umysł krzyczał. Czy on właśnie nie powiedział wprost, że zabije tego chłopaka? Chyba mogę już iść do pobliskiego sklepu kupić kartki z pozdrowieniami i znaczki, by wysyłać je na Syberię, gdzie pewnie zamieszka. Usłyszałam jak mama pociąga nosem.
- Logan... - pokręciła głową. Nie wyobrażam sobie jak musiała się teraz czuć. Jej jedyny syn prawdopodobnie właśnie teraz niemal złamał jej serce na malutkie kawałeczki. Logan podniósł się ze swojego miejsca i utkwił swoje spojrzenie we mnie.
- Za... zabijesz go? - wyjąkała mama. - Logan...
- Nie - odparł, przez co odczułam ulgę, chyba jak każdy w tym pokoju. - Zrobi to sam, albo ktoś mu pomoże.
Miałam ogromną ochotę podejść do niego i przyłożyć mu z całej siły, ewentualnie obrócić to w żart. Ale jak?
- Wynosisz się z tego domu! - wrzasnął ojciec. - Nie będę mieszkał pod jednym dachem z mordercą!
- Chcesz wiedzieć dlaczego go pobiłem?! Naprawdę chcesz znać prawdę?!
Głos Logana był tak donośny, pełen nienawiści. Nie lubiłam go takiego, nienawidziłam, gdy zmieniał się w potwora. Rodzice nie mieli pojęcia o jego życiu, o tym kim był, kim jest, ja wiedziałam. Choć czasami wolałabym nie wiedzieć...
- Nie dbam o to - warknął tata wstając ze swojego miejsca.
- Emily - wypowiedział moje imię na głos patrząc wprost na mnie, sprawiając tym samym, że rodzice spojrzeli w moją stronę. Tata chciał już coś powiedzieć, pewnie wrzasnąć na mnie, że przecież wcale nie powinno mnie tu być, ale Logan kontynuował. Wiedziałam, że czego by nie powiedział muszę przytaknąć, zrobić wszystko, by rodzice pozwolili mu zostać w domu. - Chciał skrzywdzić Emily - przerwał oblizując usta. - Nie dbam o to, czy Eric przeżyje czy nie, jak dla mnie może nawet zdechnąć. Emily jest teraz bezpieczna. Mogę się już iść pakować? - dodał wymijając rodziców. Nie ważne czy była to prawda, czy kłamstwo, ale musiałam spróbować go uratować. Wcielając się w rolę potencjalnej ofiary spuściłam głowę i zagryzłam dolną wargę. Logan ruszył w moim kierunku mijając rodziców, którzy nie wiedzieli co powiedzieć. Chciałam coś powiedzieć, gdy mój brat znalazł się obok mnie, pokręcił głową, wyciągnęłam do niego ręce i mocno się przytuliłam. Zawsze się kłóciliśmy, ale też potrafiliśmy się wygadać.
- Nie płacz - powiedział. - I tak chciałem się wynieść - dodał, jakby to miało mnie pocieszyć. Czyli co, nie miałam udawać pokrzywdzonej dziewczyny? Byłam coraz bardziej zdezorientowana. Czyli jakiś chłopak, którego nawet nie znam chciał mi zrobić krzywdę? Jasne, bycie siostrą Logana było bardziej skomplikowane niż ktokolwiek mógł sobie wyobrażać. Nie mogę rozmawiać z połową miasteczka, nie mogę się umawiać, ani tym bardziej wychodzić sama bez informowania mojego brata gdzie idę. To może wydawać się dla niektórych dziwne, ba, może nawet chore, ale ja jestem już do tego przyzwyczajona.
Podniosłam głowę i uśmiechnęłam się do niego słabo. Zawsze wiedziałam, że nadejdzie taki moment, gdy rodzice wyrzucą go z domu, ale nie sądziłam, że nadejdzie to tak szybko. Kochałam Logana, pomimo tego jak bardzo denerwujący bywał.
- Mamo, tato... proszę - jęknęłam kręcąc głową. Nie mogłam się poddać, nie mogłam tak po prostu pozwolić mu odejść. Tata zaciskał mocno szczękę, a mama stała opierając się o niego i ocierając łzy. - To wszystko moja wina! - dodałam.
- Emily on prawie zabił człowieka! - warknął tata.
- Prawie, no właśnie prawie! Ty też pra... - urwałam i zamarłam, dokładnie tak jak mój tata. Tak po prostu, prawie zdradziłam jego największą tajemnicę. - Niech zostanie, błagam!
Łzy spływające po moich policzkach nie robiły dotychczas wrażenia na tacie, ale po tym jak prawie wyrwało mi się to co tak skrywał, jego mina diametralnie się zmieniła. Ale mama wydawała się być uparta. Czyżby coś w niej pękło? Już nie chciała bronić swoich dzieci za wszelką cenę?
- Emily, nie słyszysz co mówi twój ojciec? Logan prawie zabił człowieka!
- No właśnie! Prawie! I jakbyście nie zauważyli zrobił to, żeby mnie chronić! Czy wy tego nie rozumiecie?! - odparłam głośnym tonem, pomimo tego, że mój głos się łamał, byłam strasznie pewna swego. - Jeśli on ma się wynieść już teraz, idę z nim.
Miałam nadzieję, że to podziała. Co rodzicie mieliby powiedzieć? Potrafiłam sobie wyobrazić ich wstyd, gdy mówią "nasze dzieci wyniosły się z domu". Tata w firmie, mama w swojej pracy i przy koleżankach. Nie znieśliby tego. Jasne, było w tym trochę manipulacji, ale jestem gotowa zrobić wszystko dla ludzi, na których mi zależy.
- Na górę - warknął tata. - Oboje, do swoich pokoi. Porozmawiamy rano.
Skryłam mały uśmiech za kurtyną swoich włosów. Wygrałam chociaż jeden wieczór, jedną noc pod dachem dla Logana. Odwróciłam się na pięcie i pociągnęłam go za sobą na górę. 

_________________________
Podawajcie nazwy na twitterze, jeśli chcecie być poinformowani o drugim rozdziale, który już czeka na publikację (: